Zrób to sam: Przepis na wcierkę do włosów z palmy sabałowej

21:48:00

Czesc!
Już dwa tygodnie stosuję wcierkę, którą zrobiłam na bazie przepisu z bloga Eve. Jednak ja zrobiłam ją trochę po swojemu. Za miesiąc na pewno napiszę o tym jakich efektów się doczekałam.



 Przepis na wcierkę:

  • 15 sztuk owoców palmy sabałowej (o tym gdzie ją kupic pisałam TUTAJ)
  • 2 liście gruszy
  • 6 ml kompleksu do cery tłustej z NATURALISSA.PL (skład: palma sabałowa, lukrecja, łopian,śliwa afrykańska, wierzbownica)
  • 3-4 krople olejku rozmarynowego
  • 2 ml spirytusu, ewentualnie jakiejś wcierki na bazie alkoholu



Owoce palmy i liście gruszy, zalewam wrzątkiem i przykrywam szklankę. Wody wystarczy niewiele.Tyle, by zakryła składniki.


Po jakiś 10 minutach nacinam owoce i znów parzę je pod przykryciem przez minimum godzinę. Gdy napar już wystygnie, dolewam do niego resztę składników, potrząsam butelką i odstawiam. Z takiej ilości składników wychodzi mi około 24 ml wcierki, co starcza mi na 3 dni. Wcierkę aplikuje co wieczór na noc.

Ja sobie wlałam wcierkę do opakowania innym produkcie.


Możecie też kupic specjalne pojemniczki. Taki z miarką kupiłam na naturalissa.pl za 35 groszy.


Do wcierki można dodac też pokrzywę, czerwoną koniczynę, kozieradkę, lukrecje, łopian, wierzbownicę czy też inne zioła, które hamują łysienie. Eve dodawała czosnek i cebulę - też będę z tym eksperymentowac.
Głownym składnikiem ma byc palma.

Do wcierki dodałam też przez 2 dni serum na porost Babuszki Agafii, ale nie odpowiadał mi zapach i będę go używac samego.

Trudno mi było w zielarskim dostac liscie gruszy, więc nazbierałam je w sadzie. Mam nadzieje, że Wam będzie łatwiej je kupic.


 Mam nadzieje, że wcierka przyniesie świetne efekty. 

You Might Also Like

15 komentarze

  1. Trochę zbyt skomplikowane jak dla mnie:)
    Ja ostatnio wcierałam maść końską, a teraz Jantar i czekam na spektakularne efekty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jantar super działa na moje włosy :) Maści końskiej się boję, bo mam za wrażliwy skalp :)

      Usuń
    2. U mnie Jantar kompletnie się nie sprawdził :( Ale teraz, od kilku miesięcy, stosuję kozieradkę i powiem Wam, że efekty są :)

      Usuń
  2. Mnie najbardziej przeraża wizja robienia tego od nowa co trzy dni. Rozumiem, że robisz takie małe ilości, żeby była świeża? Ciekawe, ile bezpiecznie można ją przechowywać w lodówce. Bardzo jestem ciekawa efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zapomniałam napisac dlaczego tak robię :)) Robię ją co 3 dni żeby miec świeżą, ale to tylko moja psychika, bo w zasadzie jeśli składniki dłużej siedzą razem to się przegryzą. Ziołowe wcierki bez spirytusu wytrzymują w lodówce 3-4 dni. Myślę, że taka ze spirytusem posiedzi ponad 2 tygodnie, bo alkohol ją zakonserwuje. Także można robic śmiało w większych ilościach :) Ja dodałam spirytusu dlatego, że zwiększa on przenikanie składników do skóry, a na tym mi zależy. Mój przypadek nie jest łatwy :))

      Usuń
  3. Daj znać jakie efekty daje ale to musisz chwilę testować :) czekam z niecierpliwością :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie z pół roku będę wcierac zmieniając składniki :) Na pewno będę o wszystkim pisac na bieżąco :)

      Usuń
  4. Zrobię to sama - przysięgam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa jestem jak CI sie sprawdzi:) chciałabym mieć gruszę... kocham gruszki

    OdpowiedzUsuń
  6. Super instrukcja :) Myślę, że spróbuję takiej magii ;D

    Zapraszam na bloga o paznokciach: arwenails.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa, ja to nie mam cierpliwości trochę. Ale powiem mojemu chłopakowi zeby mi zrobił :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To nie dla takiego lenia jak ja :) Z chęcią bym spróbowała ale znam siebie i wiem jak by skończyło się szykowanie wcierki co 3 dni :) dla mnie zaparzenie kozieradki to za dużo :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moge się doczekac efektów :)
    Zapraszam do mnie ionlycomehereafterdark.blogspot.com/ Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musze wypróbować. Kocham wcierki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepis naprawdę bardzo ciekawy,tym bardziej, że lubię takie domowe kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń

Tu jestem

zBLOGowani.pl

Cześc, tu Pink Lipstick.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie zdjęc jak i treści znajdujących się na moim blogu. (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)

Polub mnie na Facebooku